 |
Takie widoki na marokańskich ulicach to normalka |
Ponieważ Fez to pierwszy przystanek na naszej mapie
wyprawy, zaraz po wyjściu z samolotu udajemy się do kantoru i wymieniamy
gotówkę. Następnie udajemy się do lotniskowej wypożyczalni samochodów, a
nawet do trzech i co śmieszniejsze w żadnej nie ma obsługi:) Czekamy
zatem kilka dobrych minut zanim ktoś zdecyduje się do nas podejść.
Jesteśmy przekonani co do środka transportu, którym chcemy się poruszać
po Maroko - to musi być samochód, bo tanio, szybko, komfortowo.
Będąc
już w Polsce sprawdzamy możliwości wynajmu samochodu przez internet,
jednak duże kaucje pobierane za samochód zniechęcają nas do tego
pomysłu. A więc mamy wypożyczyć samochód zaraz po lądowaniu. Aha! i
ważna rzecz! musimy prosić o ubezpieczenie ubezpieczenia (tak, tak
głupio brzmi, ale takie porady znaleźliśmy na blogach, bo podobno
Marokańczycy jeżdżą jak szaleni).